2004-05-04 21:41:02
ostatnie chwile przedegzaminacyjne
czyli wyśli luźne i nieco refleksyjne (wow, zrymowało się :D)
Wszyscy próbowali mi wmówić, że się stresuje. No i prosze, udało się... dziwnie się przez ten stres zachowuje. Ale staram się o tym nie myśleć i pomaga. Damy radę.
Nic tak nie poprawia nastroju jak mała porcja Elvisa, Pidżamy czy jakiś innych piosenek o nastawieniu pozytywnym. Ważny jest tylko dobry dobór.
Ezoteryczny Poznań +
Hound Dog +
I feel good +
Antifa +
All Shook up +
Twoja Generacja +
Return to Sender +
Ciągle Pada +
Jailhouse Rock + ...
"Wampiry jako drapieżcy właściwie nie są gorsze od zwykłychm wilków. Ale według teori Sapkowskiego..." Czyli trzeba iść na Van Helsinga.
To właściwie pierwsza notka w unii. Narazie słyszałam dwie negatywne opinie. Ada się skarży, że bilety do kina podrożały (o całą złotówkę), a to podobno przez ten VAT; Tomek był zrozpaczony, że teraz na lont trzeba mieć pozwolenie, a jemu już się kończy :D Pożyjemy, zobaczymy.
"And I gess I never told you, I'm so happy that you live" - dobrze wysłuchałam ten tekst?
Źle jest - ale za dwa dni już będzie po wszystkim. Po wszystkim.
Unc, unc, unc - kocham moich sąsiadów i och wspaniały gust muzyczny :/ Mogliby go przynajmniej nie eksponować aż tak głośno.
Jeszcze a propos pewnej dyscypliny sportu, którą miała przyjemność oglądoć przez ostatnie kilka dni, a nie były to byle jakie rozgrywki, tylko ćwierć-, pół- i finały mistrzostw świata. No i zgadnijcie, co to było. Otóż snooker. I co ja w tym widzę? Jak trochę się pozna zasady i zorientuje o co chodzi, to gra jest fascynująca. Szkoda tylko, że taki mecz trwa po dwa dni i do tego jest w godzinach nocnych (przynajmniej końcówka). Ale warto było. Zwłaszcza, że do finału zakwalifikowal się Graeme Dott, no i wprawdzie przegrał z O'Sollivanem (18:8) ale jaki była gra :D A jak mi ktoś powie, że on nie jest przystojny :)
skomentuj (0)